rogoz.radoslaw@gmail.com

+48 513 069 676

Race Through Poland #RTPL3

 

W 1978 roku ukazała się ekranizacja autobiograficznej książki Billego Heysa „Midnight Express”. Nagrodzony dwoma Oscarami i siedmioma złotymi Globami obraz przedstawia historię skazanego na pobyt w tureckim więzieniu Amerykanina. Szykanowany, z czasem traci wszelką nadzieję na sprawiedliwość i popada w otępienie. W akcie rozpaczy podejmuje próbę ucieczki, która wydaje się skazana na niepowodzenie. Stojąc na płycie wrocławskiego welodromu czułem się jak Billy, skazany na partnerkę, bez szans na ucieczkę. Wiedziałem, że jest mocna, sam ją do tego wyścigu przygotowałem. 

 

Agatę Matejczuk znam od lat, przeszliśmy razem wiele złego i dobrego. Jesteśmy przyjaciółmi, co według wielu teorii może być sporą przeszkodą w realizacji wspólnych sportowych projektów. Ale u nas nie, w trakcie trudnych momentów, czy to na moich kolarskich trasach czy na jej biegowych zawodach emocjonalne relacje usychają. Kiedy ona biega jest maszyną, ja strażnikiem wszystkiego co dzieje się wokół niej. Kiedy ona siedzi w moim wozie serwisowym, a ja jadę na rowerze, role się odwracają. Dotychczas zawsze jedno z nas walczyło a drugie pomagało, teraz miało się to zmienić. Wspólny start w jednym z najtrudniejszych polskich ultramartonów Race Through Poland mięliśmy pojechać razem, w parze mieszanej.

 

 

Ultrakolarstwo to cały mój świat i obawiałem się, że Agata wkroczy do niego w zbyt brudnych buciorach. Podepcze go licząc zwyczajnie na krajoznawczą wycieczkę. Nie wiem, dlaczego tak myślałem, bo ona przecież jest typem „fighterki”. Może obawiałem się, że mając świadomość tego, że jest sportowcem światowej klasy zbyt pochopnie oceni wysiłek, który ją czeka. W końcu jest złotą medalistką Mistrzostw Europy i srebrną  Mistrzostw Świata w biegu 24-godzinnym, zwyciężczynią Biegu Rzeźnika i Zamieci, do tego jako jedna z pierwszych kobiet ukończyła słynną niegdyś Selekcję. Liczyłem się ze wszystkim, nawet z tym, że zderzenie naszych charakterów na trasie może skończyć się bójką. Jakkolwiek mogłoby to wyglądać, to jednak ona zdobyła Puchar Polski i Europy w tajskim boksie (Muai Thay) i stanęła na najniższym stopniu podium na Mistrzostwach Europy. Moje osiągnięcia, jeśli w ogóle można je nazywać osiągnięciami bledną przy sukcesach Agaty. Liczyłem się z niepowodzeniem. W końcu jazda na rowerze to nie jest bieganie czy okładanie przeciwnika pięściami.

 

 

Zanim napiszę o tym jak było, jak jechaliśmy, jak walczyliśmy o pożywienie, suche ubrania, ciepło, chwilę snu i papier, żeby pozytywnie zakończyć „dwójeczkę” chwilę poświęcę całej tej układance związanej z przygotowaniem do startu. W mojej opinii drogę do takich wyzwań jak Race Through Poland, zadbanie o dopasowanie mentalne i fizyczne, można przyrównać do budowy wahadłowca kosmicznego przeznaczonego do wyniesienia na orbitę Ziemi. Miałem już okazję pracować z parami, ale zawsze brakowało mi w tym ostatniego elementu, pewności, swoistego dopełnienia, które powodowałoby, że byłbym spokojny, że taki sportowy związek zadziała perfekcyjnie. Nie wiedziałem, gdzie poszukiwać tej pewności, więc postanowiłem sprawdzić to sam. Wypadło na Agatę.

 

 

 

Czy można pojechać wyścig długodystansowy w parze, kiedy poziom przygotowania członków zespołu jest skrajnie różny?

 

Pojechać można, ale jeśli celem tych zawodów są czołowe miejsca w stawce, to różnice w wytrenowaniu znacznie ograniczą szanse powodzenia takiego planu. Jazda będzie tak szybka jak jazda wolniejszego ogniwa zespołu, co nie wskazuje jasno na jednego członka zespołu, bo w różnych momentach wyścigu dyspozycja może ulegać zmianie i odwracać się o 180 stopni. Spłaszczając jednak temat należy przyjąć, że przy dużych różnicach w przygotowaniu, czynników wpływających na płynność jazdy jest za dużo. Dysproporcje dla silniejszego członka zespołu oznaczają brak motywacji, spadek komfortu termicznego, brak pobudzenia, rozdrażnienie. W znacznej większości będą to problemy natury mentalnej. Słabszy z kolei będzie narażony na przegrzanie mięśni i organizmu, wyczerpanie, zaburzenia metabolizmu i spowalniające tempo regeneracji w trakcie, czyli wszystkie skutki wynikające z niedostatecznej sprawności fizycznej. To się nie uda. Obie osoby wylądują na dwóch skrajnych biegunach postrzegania celu. W takiej sytuacji budowanie nowej strategii na wyścig będzie już tylko planem na przetrwanie. Oczywiście nie należy wszystkich par sprowadzać do wspólnego mianownika, scenariuszy bowiem jest dużo, a czynników wpływających na to jak może dalej potoczyć się wyścig nieskończenie wiele. Niemniej jednak należy zmierzać do zmniejszenia dysproporcji zarówno fizycznych jak i mentalnych. 

 

 

Czy można pojechać wyścig długodystansowy w parze bez strategii?

 

Jeśli to ma być jazda mająca na celu zdobycie czołowej lokaty, to nie. Przed startem zespół musi zbudować trzy strategie. Jedną wspólną i dwie indywidualne, przygotowane przez członków zespołu do moderowania zachowaniem partnera. Przykładów można byłoby mnożyć w nieskończoność, ale podam tylko dwa. Strategia dotycząca pokonywania wzniesień. Według niej podjazdy powinny być pokonywane tempem słabszego członka. Nieważne, że mocniejszy wytrzyma na siodełku cały podjazd, bo nawet najszybsze zdobycie wzniesienia przez jednego zawodnika z punktu widzenia wspólnego wyniku nie ma znaczenia. Jeśli słabszy członek zespołu prowadzi rower na podjeździe mocniejszy również powinien swój prowadzić. Z kolei przykładem strategii indywidualnej jest dysponowanie taką wiedzą na temat partnera, żeby w każdej chwili można go było pobudzić rozmową. Bardziej brutalna metoda to wiedza jak się zachować lub co powiedzieć, żeby partner dostał lekkiego wewnętrznego szału i zaczął ambicjonalnie jechać szybciej. W naszym przypadku nie musiałbym uciekać się do tego typu metod gdybym nie chciał sprawdzić, czy działają. Agata jechała świetnie, ale każdy indywidualny bodziec działał doskonale, jechała jeszcze szybciej. Mogę z pełną odpowiedzialnością napisać, że strategie indywidualne działają co najmniej poprawnie. Samym zachowaniem można przytrzymać zespół na trasie.

 

 

Czy można pojechać wyścig długodystansowy w parze nie trenując ze sobą?

 

Nawet jeśli sprawność jest na podobnym poziomie to nadal w takich przypadkach walka o czołowe lokaty jest loterią. Jeśli zawodnicy dobiorą się dobrze pod względem przygotowania fizycznego, na pewno jest szansa na dobrą jazdę i wynik, nawet jeśli nigdy wspólnie nie jeździli na treningach. To można ocenić po danych treningowych, efektywności jazdy na progu tlenowym, zmianach w wydolności, skuteczności na podjazdach i w końcu cechach fizycznych. Sporo również powie porównanie „krzywych mocy” i fenotypów zawodników. Tak, to jest możliwe, ale trzeba pamiętać, że tam, gdzie w grę wchodzi trasa powyżej 1000km znaczny udział w powodzeniu misji ma przygotowanie psychiczne, tempo regeneracji, organizacja i zdolności do akceptowania bólu i niewygód. W pierwszej dobie udział przygotowania fizycznego wynosi około 70%, a psychicznego 30%, powyżej doby proporcje zmieniają się na korzyść sprawności mentalnej, która kształtuje się na poziomie 60%, pozostałe 40% to sprawność fizyczna. To gigantyczna zmiana rozkładu. Oczywiście zależy to od rodzaju pary, inaczej będzie to wyglądało przy dwóch paniach czy panach a inaczej w mix’sie. Inaczej, jeśli dysproporcje w przygotowani mentalnym i fizycznym są niezauważalne a inaczej, kiedy kształtują się grubo powyżej 15-20%. Te rozkłady zaangażowania fizycznego i psychicznego oznaczają, że w trakcie takiej jazdy zazwyczaj następuje zmiana lidera. Mocniejszy fizycznie zarządza jazdą na początku wyścigu, mocniejszy psychicznie przejmuje pałeczkę w drugiej części. Oboje muszą akceptować swoje słabości i bazujące na nich wspólne decyzje. Miałem w swojej karierze przypadek, kiedy taka zmiana lidera miała nastąpić w drugiej połowie, a okazało się, że sytuacja nie uległa zmianie. Mocniejszy zawodnik pod wpływem bodźców mentalnie się zbudował, podczas gdy ten silniejszy psychicznie nie wytrzymał presji. Skończyło się to rezygnacją z dalszej jazdy słabszego zawodnika. Mix nie dojechał, w takiej sytuacji dyskwalifikacja zespołu była nieunikniona. To była jedna z moich dotkliwych porażek. Słaby psychicznie wypchnięty za burtę zmobilizował się i popłynął dalej podczas gdy mocny psychicznie długo poddawany stresowi nie widząc brzegu dotarł do granic swoich psychicznych możliwości i postanowił gnić na dryfującej łajbie. Game Over. Identyfikacja ograniczeń fizycznych zawodnika to jedno, psychicznych to drugie. Nie zgadzam się z teorią wielu trenerów, według których ich zadaniem jest tylko przygotowanie fizyczne. Jeśli zajmują się zawodnikami długodystansowymi powinni identyfikować również ograniczenia psychiczne i sugerować nieskończenie szeroką paletę ćwiczeń i zabiegów wpływających na ich potencjalną eliminację. W przypadku niektórych zawodników to może być klucz do osiągnięcia mety, a nierzadko do stopnia podium.

 

 

Czy można trenować do wyścigu długodystansowego w parze na odległość?

 

Można. Oprócz identyfikacji zawodników, analizy ich danych treningowych, krzywych mocy i w końcu określenia słabych i mocnych stron można wyznaczyć główne założenia treningowe. Ale to dzieje się dla każdego z nich osobno i dokładnie według takiego samego schematu, jak gdyby chcieli startować samodzielnie. Dopiero kiedy plan treningowy jest już w zaawansowanym stadium a treningi kształtują słabsze strony i podtrzymują mocne można zastosować treningowe bloki przeciwstawne w mniejszych lub większych gęstościach w kalendarzu. Oznacza to jazdę, podczas której jeden z zawodników pary realizuje jazdę o zmiennej intensywności symulując fragment trasy, w tym czasie drugi zawodnik również jedzie w zmiennym tempie z intensywnością przeciwstawną. Czyli podczas gdy jeden siłuje się z intensywnością progową drugi pozostaje w pierwszej strefie powyżej tlenu, zamiana następuję w losowych odstępach czasu, ale zawsze intensywność jest odwracana. Treningi można realizować na wielu platformach internetowych, online lub w takie formule, w której zawodnicy widzą się wzajemnie podczas połączenia internetowego. W ten prosty sposób można zbliżać zawodników intensywnością, wyciągać wnioski z sesji przeprowadzanych wspólnie, analizować w jakich zakresach intensywności są w stanie jechać razem równo bez nadmiernego zmęczenia. Metod jest wiele, a ta jest tylko jedną z nich.

 

 

zdjęcia:

Adrian Crapciu

BiruCycling

 

 

#ultratrack

 

Gravel Attack wyścig gravelowy po gravvelowych trasach Kotliny Kłodzkiej.
06 grudnia 2022

Race Through Poland - czy jazda w parze jest łatwa? #RTPL3 - cz.1

Radek Rogóż